Kategorie: Wszystkie | Inne | Kotowie | Ludzie | Mufława | Paproch | Redakcja
RSS

Kotowie

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Bluźniłam.
Dzisiaj kotu Paprysiu musiałam podać większe pół odrobaczającej tabletki. Kot Papryś okazał się znacznie silniejszy od kota Mufuni, sprawniejszy fizycznie, większy i bardziej zdeterminowany. Przekonany o dobroduszności Paprysia młody trzymał go humanitarnie, co okazało się błędem, gdyż kot Papryś walczył jak lew. Udało mu się mnie podrapać, pięciokrotnie wypluć tabletkę, opluć się, spaść młodemu z kolan i wyemitować dzwięki o jakich nigdy nie słyszałam i o jakich umiejętność wydawania nie podejrzewałam kotka-pierdoły.

Podanie mniejszej połowy tabletki kotu Mufuni, to już po tym było łatwe, miłe i przyjemne.

A tabletka musiała być wyjątkowo paskudna, bo Mufunia pluła dalej niż antybiotykiem.

22:31, siwa , Kotowie
Link
niedziela, 27 kwietnia 2014

Wiosna, koty wąchają stokrotki.

sobota, 05 października 2013

I nie wiem, co jest śmieszniejsze, Mufunia, która dostaje kota ma widok "zajączków" na ścianie, czy Papryś, który beznamiętnie patrzy na Mufunię usiłującą upolować ścianę...

09:05, siwa , Kotowie
Link
wtorek, 21 maja 2013
sobota, 20 kwietnia 2013

Wiosna. Nieśmiała, troszkę kulawa, lekko się opierająca. Ale wiosna. Coś tam zakwitło, trawa z burej zrobiła się lekko zielonkawa, a na trasie dziura-w-ścianie -> miska pojawił się ewidentny, acz jeszcze mało widoczny błotnisty ślad kocich łapek.

Przyleciały też szpaki, a rudziki i sroki mają stołówkę na mojej grządce pt. ten śmietnik to naprawdę zioła jadalne.

Od kilku dni kot Mufunia spędzała czas siedząc na obmurówce[1] kompostu smętnie wgapiając się w ziemniaczane obierki. Przynajmniej tak mi się wydawało, że poza ziemniaczanymi obierkami, wygotowaną włoszczyzną i herbacianymi torebkami nic tam nie ma. Byłam w mylnym błędzie, o czym przekonałam się kiedy kompost wrzasnął, a Mufunia opuściła triumfalnie stanowisko z myszą zwisającą z pyska. Klasycznie, z jednej strony ogonek, z drugiej wąsiki. Jeśli wasze koty mają sztuczne myszy i inne zabawki to wiecie, o czym mówię. Ta mysz nie była sztuczna.

Wrzasnęłam. Myszy się nie boję. Po pewnym zastanowieniu mogę śmiało stwierdzić, że w ogóle nie boję się fauny. Żywej. Nie lubię zwłok, szczególnie na dywanie. Wrzasnęłam więc i dalejże zniechęcać Mufunię do wejścia do mieszkania. Ze wstydem przyznam, iż prasnęłam w kota czarnoziemem. Nie podziałało i Mufunia wpadając w poślizg na tarasie popędziła z łupem do mieszkania. A ja za nią (wrzeszcząc) i wzywając posiłki.

Dobiegłyśmy do mojej kanapy (w tym czasie rola posiłków zazwyczaj ogranicza się do dopingowania), po drodze śmiertelnie wystraszywszy Paprysia. Ja w poślizgu, dla odmiany, na parkiecie, Mufunia z myszą pod kanapę. Kanapa rzecz ruchoma, odciągnęłam mebel od ściany. I tu pełne zaskoczenie. Mufunia ewidentnie wbiegała z myszą, a za kanapą znalazłam zmarnowaną ptaszynę. O ile znam się na ptakach -- rudzika w stadium częściowego rozkładu. Tu rudzik, na środku pokoju Mufunia z myszą w pysku. Przecież się nie rozdwoję... Panika Paprysia zaczęła być zrozumiała.

Opanowałam pierwszy szok, złapałam Mufunię z myszą, wyniosłam. Po drodze oczywiście mysz wypadła z Mufuni. Puściłam Mufunię, zebrałam mysz. Po drodze minęłam oba koty ewakuujące się w kierunku tarasu. Zebrałam rudzika. Pochowałam mysz i rudzika w zbiorowej mogile. Po drodze minęłam oba koty w nastroju ambiwalentnym, nie patrzące mi w oczy i sytuację uznałam za wstępnie opanowaną. Do następnej myszy lub/i ptaszyny.
Tyle dobrego, że z reakcji kotów ewidentnie było widać, że doskonale wiedzą, że ich łupy znoszone w darze pod moją kanapę nie są mile widziane.

A dzisiaj śniło mi się, że moje koty przyniosły prosiaka. Całkiem sporego, nieżywego. Był w kratkę, ale to był całkiem prawdziwy, nieżywy prosiak. Chyba powinnam się skupić na hodowli kaktusów, one przynajmniej nic nie przynoszą.

[1] wiem, że nie ma takiego słowa, ale co-mi-zrobicie

środa, 13 lutego 2013
Sądząc z tego jak wygląda mój czarny dres, podczas mojej nieobecności, koty spały w worku z czystym praniem.
piątek, 18 stycznia 2013
... wyglądają mniej więcej tak:



poniedziałek, 14 maja 2012
Zielsko porosło bujnie a zielono...



A w zielsku chętnie lęgną się bure koty...



Które w przerwach, jak co wiosny, rozmawiają ze szpaczkami i bronią chodoby przed obcymi kotami.
Kocie życie, pozazdrościć.
piątek, 02 grudnia 2011
Po pół roku wrócił Odźwierny. Człowiek, którego łatwo namówić na otwarcie kocich drzwiczek.
Koty entuzjastycznie się przywitały i usiadły koło wyjścia.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5

Kotowie