Blog > Komentarze do wpisu

Chcę być kotem

Kot Mufka łysieje. Wylizała sobie futro na brzuszku, dwa placki na boczkach i pół ogona. Odczekałam chwię (może porośnie) i metodą "jedna pani,. drugiej pani" znalazłam kotu weterynarza-dermatologa.

Weterynarz zbadał (a raczej zbadała, bo to kobieta) Mufkę uczciwie, podjęła próbę zachęcenia kota do nasikania do słoiczka, obejrzała na miejscu fragmenty kociego futra pod mikroskopem, wzięła mojego maila i wręczyła badania i zalecenia. Jednym z zaleceń było "pobrać kotu mocz". I kał, ale o tym za chwilę.
HAHAHAHA, że tak powiem. Spróbujcie pobrać mocz neurotycznemu kotu, który woli zaczekać, aż ktoś otworzy taras niż brudzić łapeczki żwirkiem w kuwecie, a do kuwety nie wejdzie, jeśli ktoś jest w łazience. Ja tam jej przynajmniej w kuwecie nie widuję, w przeciwieństwie do Paprysia, który z kupą potrafi wyczekać, aż przygotuję sobie pachnącą kąpiel w pianie. Akcję "pobierz Mufce mocz" przełożyłam na weekend.

W piątek wieczorem wyczyściłam kuwetę na błysk. No, sama bym tam się chętnie wysiusiała -- zachęciłam kota. Kota Paprysia zamknęłam w jednej części mieszkania, kota Mufkę w drugiej -- tam gdzie picie żywność i kuweta. Żwirek w kuwecie wyłożyłam czystą folią wgniatając ją gdzie nie gdzie. Umyłam miseczkę  i napełniłam są pyszną, świeżutką wodą, słusznie wiążąc chęć nasiusiania na folię z ilością płynu w kocie. I poszłam spać. Zostawiając za sobą dwa obrażone koty.
Mufkę -- no jak, to! Wyjście zamknięte, tamta część mieszkania zamknięta! MIAU. MIAU! MIAAAU!?
Paprysia -- gdzie jest Mufka, dlaczego mam tu spać! (co z tego, że Mufka nie sypia ze mną) Tu nie ma misek! (co z tego, że puste) Tu nie ma kuwety! (co z tego, że mi się nie chce).

Wstałam w sobotę rano o godzinie ósmej rano. Zestawiłam kotu pyszną, kaloryczną karmę i jeszcze raz wymieniłam wodę. Sprawdziłam kuwetę -- sucho. Zapytałam kota, czy sikał. Powiedział MIAU. Przeszukałam miejsce, gdzie sika jak nie sika w kuwecie (20 cm od kuwety, też wyłożone folią) -- sucho. I czekałam. Od godziny ósmej do 11 łagodną perswazję zachęcałam kota Mufunię do wypróżnienia się. Przed godziną 11 poszłam do łazienki i na misternie wyłożonej folii znalazłam niewielką kałużę!!! YES!!!! No w życiu bym nie podejrzewała, że tak mnie ucieszy koci mocz. Złapałam strzykawkę, zaciągnęłam 4 cm w miarę czystej zawartości, wsiadłam na skuter i ze słoikiem zabezpieczającym strzykawkę pomknęłam w deszczu do najbliższej leczniczy, gdzie zostawiłam strzykawkę i mail.

O godzinie 12:37 otrzymałam maila adresowanego do mnie i kliniki weterynaryjnej, która wystawiła skierowanie, z wynikami badania kociego moczu.
Nie mam pojęcia co mówią te wyniki, ale tempo i jakość obsługi kota w porównaniu z leczeniem (prywatnym) człowieka, którego czasami doświadczam wywołała u mnie coś w rodzaju gwałtownego wzrostu ciśnienia.

Żeby nie było całkiem różowo, teraz czekam na kocią kupę. Mam zbierać próbki z trzech dni, trzymać je w lodówce i zawieźć na badanie. Nie pytajcie.
Nie śpię bo zbieram kocią kupę. 

sobota, 12 lipca 2014, siwa

Polecane wpisy

  • Jeszcze nie Prima Aprilis...

    To, w co wdepnęłam o trzeciej nad ranem, obudzona wrzaskami Mufki, okazało się nie kocim pawiem, ale myszą w stanie terminalnym. O czym poinformował mnie Bysiek

  • Jestem obrażona ma Mufunię.

    Nie dość, że gania odbicia światła z budzika, nie dość, że włazi na półeczkę nad moją głową, gdzie trzymam Rzeczy Najpotrzebniejsze Wieczorem i o Poranku, to je

  • Wiosna szarych kotów

    Smętne siedzenie na oknie, koło dzbanka z wodą do kwiatków, w tym roku można uznać za zakończone. Nadszedł czas podziwiania przyrody.

  • Początki

    Naszą Sarę (kundelka z jamnikowatych) wzięliśmy z domu gdzie psy były "bite w ramach tresury" piesek od początku był bardzo strachliwy i nadpobudliwy. Już w wie

  • Podwójna kara

    Wracamy wczoraj od weterynarza po wizycie z jednookim kotkiem Popiołkiem. I Malwinka chyba współczując kotkowi mówi tak:Jak się jest chorym to ma się podwójną k

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/07/12 14:24:40
Cena weterynarii w stosunku do ludzkiej medycycny też zniewala. Mimo że badania te same w identycznym laboratorium :-)
Chciałabym być kotem ;-)
-
2014/07/12 15:35:42
Marta,
załóżmy stowarzyszenie. Albo partię.
Będziemy chodzić do sejmu z kocimi uszkami.
-
Gość: Boska, *.dsl.netsource.ie
2014/07/13 13:36:54
tak tylko od siebie.
Miskun wylizal sobie keidys brzuszek i uznano to za alergie. omoglo. teraz wylizywal sobie lecy miedzy lopatkami i nie pomoglo nic, ani antyalergiczne, ani dwa kursy sterydow. a kot sie lizal. dopiero po kilku miesiacahc uzerania sie z zaleceniami weta i z tlustym posterydowym kotem, po wypachnieniu calego domu kocimi feromonami (dopradowo), po przygotowaniu dodatkowo doustnie KalmAid wkurzylam sie i zaczelam kota bandazowac, zeby sie nie lizal w to lyse bo lizala sie do zywego miesa i krwi i drapala tylna lapa. pomoglo. zajeto to ponad miesiac, zeby kot porosl wlosem na tyle, ze juz nie byla skora tam leczaca sie i swedzaca, w miedzyczasie codziennie z elastycznego bandaza robila cos bardzo frendzelkowatego, bo wylizywala wlasnie ten bandaz. ale pomoglo i teraz juz porasta wlosiem bez przeszkod. tez kot neurotyk. az sie ie moge doczekac jak zareaguje na kolejna przeprowadzke...
-
2014/07/15 17:21:47
Kotka znajomej tez wylizala sobie brzuszek i okazalo się ze jest uczulona pokarm. Wet kazal odstawic wszystkie puszki i suszki i karmic kota kroliczym miesem. Pol miasta szukalo królika bo akurat nigdzie nie bylo, a kot jesc musi. Po jakims czasie powoli zostaly wprowadzone karmy weternaryjne, specjalistyczne, w których nie ma 'kurzyny', bo to głownie na drób kocica jest uczuluna. Z machnieciem 5 ogonkow zyczymy szybkiego zdobycia probek oraz zdrowia dla Pacjentki :)

Kotowie